sacrum w polu marketingu

sacrum w polu marketingu, STUDIA, studia materiały, MATERIAŁY DODATKOWE, Polityka Marki
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
AnAlizy
SAcrum w polu mArketingu
Sacrum w polu marketingu
tekst: krzysztof polak, marzena Żurawicka-koczan
12
zmienia się nasze rozumienie tożsamości narodowej. powoli „temat polski” przestaje
być nienaruszalną świętością. komunikacja marek wykorzystuje to nowe zjawisko.
© Jim Barber/corbis

k
ocham Cię Polsko” hitem
popkulturyzacji naszego społeczeństwa
i zdecydowanie należy przedsięwziąć kro-
ki, aby zapobiec ogłupianiu społeczeństwa
za publiczne pieniądze!
Jednak zjawisku temu warto poświęcić
chwilę releksji, umieszczając je w szer-
szym kulturowym kontekście. Oto bowiem
– taka jest nasza, autorska teza – tworzy się
nowy rodzaj patriotyzmu odchodzącego
od martyrologicznej symboliki, a opartego
na śmiechu, zabawie i żarcie. Zjawisko
to ukazuje, jak po długiej, bo trwającej
od początku lat 90., fazie udowadniania
naszej przynależności do europejskiej
społeczności zaczęła przybierać na sile
potrzeba określania naszej tożsamo-
ści. Jeśli wcześniej, jako naród, bardzo
chcieliśmy pokazać, że należymy do eu-
ropejskiej rodziny, to dzisiaj, jak już się
w niej znaleźliśmy, szukamy odpowiedzi
na pytania, kim jesteśmy wśród narodów
i co nas wyróżnia.
TVP – głosiły wiosenne
raporty internetowych
serwisów o oglądalności mediów. Da-
lej czytaliśmy, że „… nowy, patriotycz-
ny show TVP2 ogląda średnio 3,34 mln
widzów, zapewniając stacji pozycję lide-
ra rynku”. Takie doniesienia można by
skwitować stwierdzeniem, że to kolejny
przejaw popkultury. Że lekkostrawna
papka dla niewybrednego widza, robio-
na „pod publiczkę”, stała się magnesem
szklanych ekranów. To dowodzi – według
wielu krytyków mediów – nieustającej
to samo jakby inaczej
W programie telewizyjnym „Kocham Cię
Polsko” oglądamy bociany na tle czerwo-
nych tulipanów, cepeliowskie wycinanki
przyozdabiające studyjne ekspozycje,
SAcrum w polu mArketingu
AnAlizy
biało-czerwone lagi opasujące wszyst-
ko, co się da, kibicowskie szaliki i na-
sze narodowe symbole – te chciane, jak
Chopin, warszawska Syrenka, żubry czy
melancholijne pejzaże z polnymi dro-
gami, i te niechciane, jak choćby Pałac
Kultury. Programowi towarzyszy piosen-
ka, która sama w sobie wywołała z jednej
strony falę zachwytu, a z drugiej stała się
przedmiotem drwin. Pierwsza jej zwrotka
brzmi tak:
Za Sukiennice, za Katowice / Za łosia,
żubra i za kozice / Za blask choinki i za ko-
lędy / Za wielkie czyny, za nasze błędy /
Za mecz na Wembley, za skok Małysza /
Za odwiecznego z Krupówek misia / Za to,
że z tobą czuję się swojsko / ja tak po prostu
kocham cię, Polsko…
Dodatkowo cała ta mieszanka nosząca
wszelkie znamiona tego, co teoretycy sztu-
ki nazywają kiczem, okraszona jest tzw.
gwiazdami, a używając pojęcia bardziej
na czasie: celebrieties większego bądź
mniejszego kalibru – postaciami popu-
larnymi, często widywanymi na ekranach
telewizorów. Ale klimat tego niedzielnego
przedstawienia pełen jest humoru, zaba-
wy i prostej naiwnej radości tak rzadko
dotychczas spotykanej, kiedy mówiliśmy
o naszym narodzie, naszych symbolach
i wartościach, naszym powstaniu z popio-
łów i naszej męczeńskiej przeszłości.
Czy mamy do czynienia ze zwykłym
popkulturowym kiczem, czy też jeste-
śmy świadkami tworzenia się nowego
znaczenia i sensu, tak dla nas wszystkich
poważnego do tej pory pojęcia tożsamości
narodowej? Czyżbyśmy właśnie obserwo-
wali kulturową agonię dotychczasowego
sposobu wyrażania naszej narodowej toż-
samości,0 tego skupiania się na sprawach
wielkich i poważnych, na sprawach, w któ-
rych śmiech i żart był nie na miejscu?
Obserwując polską kulturę popularną
na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu
lat, widzimy, z jaką powagą traktowane
były narodowe symbole i narodowi bo-
haterowie. Czasy okupacji niemieckiej,
które po krótkotrwałym okresie wolnej
Polski dopełniły poczucia narodowego
umęczenia, umocniły rolę poezji i litera-
tury traktującej bycie Polakiem i polskość
jako misję wobec Europy i reszty świata.
Cierpienie za innych i za wyzwolenie
polskiego narodu stało się naszym uni-
kalnym DNA przewijającym się przez
cały powojenny proces edukacji. Ksiądz
Zbigniew Barciński w swojej katechezie
opublikowanej w 2005 r. pt. „Co znaczy,
że jestem Polakiem” dotknął sedna, gdy
pisał: „Bycie Polakiem oznaczało, że na-
leżę do wyjątkowo szlachetnego narodu,
lepszego od innych, bardziej wartościowe-
go. Polacy to naród, który nie prowadził
wojen zaborczych, tylko obronne, walczył
do ostatka, bronił słusznych, choć cza-
sem przegranych spraw. To naród, który
wydał wielkich wieszczów (Mickiewicz,
Słowacki), artystów (Chopin, Matejko),
naukowców (Kopernik, Skłodowska),
wodzów (Grunwald 1410, Wiedeń 1683,
Warszawa 1920). Przez wiarołomstwo
i niecne knowania innych narodów Polskę
wymazano z mapy Europy.”
Ta jego releksja trafnie oddaje styl
i charakter tworzenia naszej tożsamości
narodowej obecny nie tylko w czasach
PRL-u, ale ciągle dominujący w edukacji
młodego pokolenia i wyjątkowo odporny
na wszelkie zmiany i modyikacje.
Nasza narodowa tożsamość była do tej
pory jak sfera sacrum – każde naruszenie
jej powagi i obowiązującej formy powo-
dowało wielki raban i dyskusję niemalże
narodową, i to o rozmiarze wielkopań-
stwowym.
ła nawiązać do północnoamerykańskiej
konwencji interpretacji pieśni narodo-
wych i hymnów towarzyszących meczom
baseballowym, futbolowym, spotkaniom
klubów i organizacji społecznych, takich
jak Rotary Club. W konwencji tej indywi-
dualna interpretacja artysty ma wartość
niepowtarzalną i unikalną, oceniana jest
właśnie miarą odejścia od stereotypowej
formy – im bardziej niezwykłe wykona-
nie, tym wyższa ocena zgromadzonej
publiczności. W kulturze polskiej takie
podejście jest trudne do zaakceptowa-
nia, nie tylko jeśli chodzi o tak poważną
sprawę jak tożsamość narodowa. Można
wskazać wiele przykładów z kultury po-
pularnej, gdy kopiowanie i wykonanie
dzieła zgodnie z przyjętą interpretacją
jest doceniane w wyższym stopniu niż
indywidualna interpretacja. Stara kultura
sal dancingowych i weselnych jest dobrym
tego przykładem. Tam wykonanie utworu
muzycznego było tym bardziej nagradza-
ne, im bardziej przypominało oryginał,
a miano „prawdziwego artysty” uzyskiwał
wykonawca, który starannie naśladował
pierwowzór.
Próba oryginalnej interpretacji hymnu
państwowego przez Elżbietę Górniak była
więc przedsięwzięciem ze wszech miar
bohaterskim i heroicznym, choć zapew-
ne sama artystka nie do końca to sobie
uświadamiała.
Kolejnym przykładem naruszenia
poważnej formy związanej z tożsamo-
ścią narodową może być przedstawienie
„Trylogii” Jana Klaty w Teatrze Starym
w Krakowie (marzec 2009) oparte na Sien-
kiewiczowskiej epopei. Wywołało wiele
kontrowersji, a dobrą ilustracją wzbu-
rzenia poważnej krytyki może być relacja
dziennikarki Elżbiety Morawiec z „Gazety
Polskiej”. Oto cytat:
»
Wyszłam z „Trylo-
gii” w trakcie aktu II – „Potop”. Nie będę
Sienkiewicza bronić jak Częstochowy,
ale Częstochowy i „Bogurodzicy” – tak.
Wyszłam z okrzykiem „skandal!”, kiedy
8
13
„gwałty” na polskości
Znamiennym przykładem wydarzenia
odebranego jako gorszące naruszenie
formy było wykonanie naszego hym-
nu państwowego przez Edytę Górniak
na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej
w Korei w 2002 roku. Artystka pragnę-
AnAlizy
SAcrum w polu mArketingu
ziomie przedszkola!) nagle rozbrzmiała
„Bogurodzica”. Są granice prowokacji
artystycznej. Pani rzeźbiarz Nieznalska
wieszała dla publiki genitalia na krzyżu,
pan Klata „Bogurodzicę” umieścił w sit-
comie pożenionym z dyskoteką – w scenie
ukazującej przemawiającą Matkę Boską
głowa aktorki wmontowana jest jak w kra-
mach fotograicznych w stosowny otwór
w płótnie”.
Widać więc z powyższego jasno, że nasza
tożsamość narodowa zdecydowanie należy
do sfery sacrum, a wszelkie próby jej na-
ruszenia uznawane są za profanację.
głych zakątkach, podobnie jak i obecność
reklam polskich alkoholi w poważnych
pismach zachodnich.
Niektórym grupom trudno jednak ak-
ceptować „zabawy” symbolami narodo-
wymi, wykorzystywanie ich do „niecnych”
celów komercyjnych oraz przekraczania
opozycji „nasze to polskie” v. „nie nasze
to obce”. Wyborowa np. zaproponowała
klientom na całym świecie, aby na chwilę,
wraz z zakupem wódki, przystąpili do pol-
skiej społeczności poprzez nabycie „pasz-
portu” Polaka w wersji biało-czerwonej
z własnym, śmiesznym zdjęciem. Okazało
się, że wyjęcie symboli ze sfery sacrum
i przeniesienie ich do sfery profanum na-
wet dla naszej produktowej dumy (czyli
Wyborowej) było trudne do zaakcepto-
wania przez wielu rodaków. Dodatkowo
zadziałał inny czynnik, naruszono ideę
mitu, że polskie to nasze, a nie nasze to
obce. Wódka, próbując przekroczyć do-
tychczasową normę, zaproponowała, by
– NASZE (godło, laga) było obce (chociaż
na chwilę) a nie NASZE – polskie.
Starą normę kulturową naruszył też
koncern Fiata, wykorzystując w komuni-
kacji nowego modelu konwencję reklamo-
wą odwołującą się do historycznej postaci
dla polskiego narodu, żywego autorytetu
oraz do znaku Solidarności. A wszystko
po to, by powiedzieć, że Fiat towarzyszył
Polakom przez ostatnie kilkadziesiąt lat
i stanowi o krajowej w 0historii, czyli jest
nasz. Okazało się jednak, że w istocie bę-
dąc „nie nasz” nie miał wystarczającego
umocowania w kulturze do zawłaszczenia
symboli narodowych i wykorzystania ich
w przestrzeni profanum.
Jak widać, efektywne i bezkonliktowe
wykorzystanie znaków, symboli narodo-
wych w komunikacji reklamowej wymaga
od brand managerów iście akrobatycznych
umiejętności. Przypomina chodzenie po li-
nie na dużej wysokości, gdzie każdy nie-
właściwy ruch może spowodować upadek
i spore konsekwencje dla marki i irmy.
8
rys. 1. „polski” paszport dla ob-
cych degustatorów
14
Sacrum w sferze nieświętej
Zagadnienie to wygląda dość ciekawie
w obszarze marketingu, marek i komu-
nikacji reklamowej – sferze, która sama
w sobie jeszcze dość często ma w polskiej
kulturze status „brudnej”, „sprzedajnej”
a w najlepszym przypadku nieświętej. Tak
więc odwoływanie się do naszej narodowej
tożsamości w komunikacji reklamowej
wzbudza zwykle wiele kontrowersji. Są
jednak wyjątki. Należą do nich marki,
które stanowią o naszej tożsamości na-
rodowej, identyikują nas jako nację i po-
zwalają pomyśleć o sobie z dumą. Stąd
też polska wódka z oczywistą śmiałością
korzysta ze znaków narodowych w wersji
oicjalnej. Sporo tu nazw odwołujących
się do autorytetów, wieszczów, obiektów
narodowych: Belweder, Chopin, Sobie-
ski, a także biało-czerwonej kolorystyki
lagi czy nazw typu Ojczysta, Krajowa
oraz polskich topowych krajobrazów.
Ta konwencja wykorzystywana jest przede
wszystkim do podkreślenia wyjątkowości
produktu, wpasowania w kody Premium,
ale także budowania marki, która ma być
autorytetem dla konsumentów. W pro-
dukcji wódki podobno jesteśmy najlepsi
na świecie, stąd bez trudu przychodzi
narodowi akceptacja takich nazw w sferze
profanum. Z wielką dumą odnotowujemy
fakt popularności polskiej wódki w odle-
rys. 2. kontrowersyjne zesta-
wienie
pośród parodii procesji na wałach Czę-
stochowy (zestaw min i zachowań na po-
8
 SAcrum w polu mArketingu
AnAlizy
czas stopniowo zmienia nas
Czas płynie. Zmienia się kultura, zmienia-
ją się normy, zmieniają się konsumenci,
polscy także. Zmienia się także powolut-
ku nasz patetyczny stosunek do symboli
narodowych. Dobrym przykładem są dwa
piwa: Żubr i Tyskie, w reklamach których
bezkolizyjnie wykorzystano polskie sym-
bole, bez wzbudzania negatywnych emocji
u konsumentów, a nawet tworząc z nimi
silną więź.
W pierwszym przypadku, na oczach
i za zgodą konsumentów, Żubr stał się ele-
mentem przestrzeni nieoicjalnej. W przy-
padku Tyskiego wykorzystano symbole
narodowe tkwiące już w nieoicjalnej prze-
strzeni kultury kibica do wzmocnienia toż-
samości narodowej.
Piwo Żubr jeszcze w latach 90. upor-
czywie korzystało z symboliki powagi
– polskiej puszczy, symboliki heraldycznej,
muzyki poważnej, z narodowego symbolu
zwierzęcia skazanego na wymarcie, tak jak
nasz naród, który cudem i wspólnym wysił-
kiem ocalał, wbrew wszelkim przepowied-
niom i sądom. Nagle w 2003 r. komunikacja
reklamowa wykorzystała obraz żubra jako
zwierzęcia nieco dziwnego, można by po-
wiedzieć ludycznego w swoich zachowa-
niach. Oto w tych nowych reklamach wi-
dzimy żubra jedzącego sobie trawę w dość
absurdalny sposób, przy akompaniamencie
dziwnego, piszczącego dźwięku. Obrazowi
towarzyszy hasło „Żubr w trawie puszczy”.
W innym ujęciu żubr odpowiada swoim
głębokim pomrukiem na „dialog” pohuki-
wań leśnych sów, a towarzyszące temu hasło
głosi: „Żubr odpowiada każdemu”. Coś jest
w tym przekazie, co sprawia, że symbol
staje się nam wyjątkowo bliski i swojski,
czujemy się z nim bardziej jak w towa-
rzystwie kumpla niż ważnego autorytetu
dzisiejszego świata kultury.
Biały orzeł, biało-czerwona kolorystyka,
a nawet hymn to elementy zarówno oicjal-
nej kultury, jak i kibicowskiej. Piwo Tyskie
wykorzystało tę dwoistość do zbudowania
nieoicjalnej a silnej relacji z konsumenta-
mi, opartej na poważnej symbolice naro-
dowej. Wybrało do tego celu czas iesty,
karnawału, który usankcjonował obecność
symboli sfery sacrum i przyzwolił Pola-
kom cieszyć się i radować ich obecnością
w swoim otoczeniu. Wykorzystał pierwotną
moc i siłę lagi do łączenia i jednoczenia
pod wspólnym sztandarem (Wywieśmy
lagi. Pomóżmy naszym!). W komunikacji
Tyskiego koegzystują dwie przestrzenie,
przenikają się dwa światy, a wędrówka
symboli pomiędzy nimi nie przeszkadza
nikomu. Nareszcie jest okazja do opowie-
dzenia o nas samych zabawnie, radośnie,
bez pompy i zadęcia.
Czy tego chcemy czy nie, we współcze-
snym świecie już nie symbole narodowe
budują wiedzę o kraju, ale marki decydują
o jego pozycji, znajomości w głowach kon-
sumentów. One same stają się symbolami
narodowymi. Dzisiaj ważna jest więc dba-
łość o to, by ich nie zabrakło, i przyzwolenie
na wyraźne oznaczanie polskimi elemen-
tami. Warto dodać, że dzisiejsza kultura
uwielbia odwracać stare porządki, śmiać się
ze wszystkiego i wszystkich. Cel jest jeden
– rozbić powagę starego świata. Śmiejmy
się z samych siebie i pozwólmy na to in-
nym. Śmiech to nie zawsze szyderstwo czy
złośliwość.
Program „Kocham Cię Polsko” jest
jednym z pierwszych przejawów zmie-
niającego się rozumienia i poczucia toż-
samości narodowej. Komunikacja marek
wykorzystująca to zjawisko staje się waż-
nym elementem współtworzącym tę nową
tożsamość nie tylko dla nas samych, ale też
dla innych nacji, dając nam odpowiedź
na pytanie, kim jesteśmy w europejskim
świecie, a im pozwalając na przewarto-
ściowanie dotychczasowego obrazu Polski
i Polaków.
rys. 3. godność i miła swojskość
= żubr (Żubr)
15
rys. 4. zjednoczeni pod wspól-
nym sztandarem
Marzena Żurawicka,
Partner w Semiotic
SolutionsPolska.
m.żurawicka@semiotyka.pl
Krzysztof Polak,
Partner w Semiotic
Solutions Polska.
k.polak@semiotyka.pl
  [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lemansa.htw.pl
  • Tematy
    Powered by wordpress | Theme: simpletex | © Smętna dusza może nas zabić prędzej, o wiele prędzej niż zarazek.