Ruchy społeczne - sztukagniewu czy siła spokoju , POLITOLOGIA RÓŻNE, Ruchy społeczne
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Ruchy społeczne jako partycypacja dla demokracji Obywatel – władza: outsiderzy czy współuczestnicy? Agenda, pakty, rozwój lokalny i jeden z Siedmiu Cudów Natury Ruchy społeczne: sztuka gniewu czy siła spokoju? Spis treści Od Redakcji 3 Agenda, pakty, rozwój lokalny i jeden z Siedmiu Cudów Natury Ruchy społeczne jako partycypacja dla demokracji Kręte drogi debat i agendy w polityce rynku pracy Andrzej Zybała 31 Między upodmiotowieniem a populizmem Dynamika społeczna w myśleniu Alaina Touraine’a Pakty jako sposób włączania obywateli w proces zarządzania publicznego Piotr Frączak 4 35 Ewa Nalewajko Ruchy społeczne i demokracja Mikołaj Rakusa-Suszczewski 7 Rola potencjału społecznego w procesie rozwoju lokalnego Andrzej Potoczek 38 Jak ruchy społeczne chronią demokrację? Łukasz Jurczyszyn 9 Cud w budowie Wojciech Łukowski 44 Jakie znaczenie mają ruchy społeczne dla demokracji lokalnej? Paweł Kuczyński 12 Aktualności i zapowiedzi 48 Kultura popularna jako pole działalności ruchów rasistowskich Rafał Pankowski 15 Więcej demokracji w demokracji – rozważania nad hiszpańskim ruchem 15 maja Agata Młodawska 18 Zeszyty Centrum Badań Społeczności i Polityk Lokalnych Collegium Civitas i Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL Obywatel – władza: protekcja, dar i transmisja Redakcja: Stanisław Mocek (redaktor naczelny) – Collegium Civitas, Instytut Studiów Politycznych PAN, Rafał Krenz (sekretarz redakcji) – Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL Piotr Frączak – Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Marta Sałkowska – Collegium Civitas Adres redakcji: cbspl@collegium.edu.pl Obywatel wychowankiem? Jacek Gralczyk 22 Po co komu konsultacje społeczne? Katarzyna Iwińska 24 Jak wspierać kapitał społeczny przez dialog obywatelski? Na marginesie konsultacji projektu Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego Piotr Frączak Redakcja językowa i korekta: Joanna Czarkowska, Małgorzata Izdebska-Młot Wydawca: Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL Realizacja: Fundacja „Fundusz Współpracy” 26 Outsiderzy czy współuczestnicy? Anna Siwek 29 Skład i łamanie: Studio Gra czne Piotr Kurasiak Druk: DRONA Sp. z o.o. Nakład druku: 5 500 egz. Przekazując teksty do redakcji, autorzy przenoszą na wydawcę prawo do publikacji (prawa autorskie i wydawnicze). Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustowania nadesłanych tekstów. Publikacja wydawana w ramach realizacji projektu „Decydujmy razem” i rozprowadzana bezpłatnie. Publikacja współfi nansowana przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego Od redakcji Od redakcji Od redakcji Od redakcji K olejne spotkanie seminaryjne organizowane w ramach projektu „Decydujmy razem” odby- ło się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Wraz z Zespołem Analiz Ruchów Spo- łecznych szukaliśmy na nim odpowiedzi na szereg ważnych pytań, dotyczących istoty i toż- samości partycypacyjnego wymiaru współczesnych ruchów społecznych, czyli rozmaitych działań zbiorowych, podejmowanych obecnie w odpowiedzi na poczynania władzy bądź z po- trzeby podkreślenia własnej tożsamości. Celem seminarium była konfrontacja teorii z praktyką społecz- ną, stąd do dyskusji, obok teoretyków zajmujących się ruchami społecznymi, zaproszeni zostali także ba- dacze terenowi, którzy ze swej perspektywy próbowali udzielić odpowiedzi na część dręczących nas pytań. A pytań tych było niezmiernie dużo. Co konstytuuje ruch społeczny? Czy jest to zbiorowe działanie na rzecz wspól- nego celu politycznego? Czy zatem oznacza to, że ruch społeczny kształtuje się spontanicznie czy na bazie świa- domych przemyśleń uczestników? A może u podstaw ruchów społecznych leży nie chęć realizowania jakiegoś celu, lecz samego uczestnictwa w zbiorowym działaniu? Jaki jest jednak rodzaj tego zbioru i działania? A może tym, co sprawia, że rodzi się ruch społeczny, są namiętności np. wspólne wartości czy wrogowie, a nie tylko świa- domość urzeczywistniana w działaniu na rzecz partykularnego celu? Jeżeli tak, to może ruchem jest po prostu każda zawiązująca się wspólnota? Pytanie tylko – jak długo musi taka wspólnota trwać, aby stać się ruchem. Czy w warunkach liberalnej demokracji postulaty zmiany społecznej zgłaszane spontanicznie przez ruchy społeczne warte są jakiejkolwiek uwagi? Czy spontanicznie podejmowane działania mogą rzeczywiście świadczyć o praw- dziwej wspólnocie? A może ruchy społeczne mobilizują jedynie wyalienowanych i samotnych? Czy ruch może lub powinien być zinstytucjonalizowany? Jeżeli tak, to czym różni się od jakiejkolwiek organizacji pozarządowej? Czy ruchom społecznym należy zawsze przypisywać jakieś wyższe i racjonalne aspiracje? Czy też mają przede wszystkim charakter burzycielski, antysystemowy i kontrkulturowy? A może ruch społeczny to zwykły artefakt? Jeżeli już na poziomie de nicji „ruchu społecznego” pojawia się tyle pytań, dlaczego tak wielu wybitnych socjolo- gów i politologów upiera się przy istnieniu ruchów społecznych? Czy ich wysiłek badawczy rzeczywiście ma sens? Seminarium składało się z dwóch paneli dyskusyjnych. Uczestnicy pierwszego debatowali o tożsamości ruchów społecznych: o tym jak w ogóle poddać teoretycznej konceptualizacji zjawisko ruchu społecznego, ale również – posługując się językiem Alaina Touraine’a – o tym, jak w trakcie formowania się tej szczególnej formy zrzeszenia jej obraz i samode niowanie krystalizują się w oczach jej uczestników. Ruchy społeczne najczęściej poszuku- ją swojego imienia w zbiorowym wysiłku dyskursu, który zwykle, choć nie zawsze, przyjmuje postać ideologii. Chodzi zarówno o ruchy, które zbudowały swoją silną tożsamość, jak i te, które są jakby „niedokończone” i jako takie jedynie zalążkowe, wchodzą lub nie, w fazę instytucjonalizacji. W tej części spotkania wypowiadali się: dr Bohdan Skrzypczak, dr Mikołaj Rakusa-Suszczewski, dr Łukasz Jurczyszyn, dr Paweł Kuczyński, dr Michał Łu- czewski, Jakub Wygnański, dr Rafał Pankowski. W drugim panelu dyskusyjnym, podczas którego wypowiadali się Paweł Jordan, Agata Młodawska i Roman Kur- kiewicz, uwagę skoncentrowano na kwestii skuteczności tej formy partycypacji społecznej. Można przyjąć pro- ste założenie, że uczestnicy ruchów, świadomi swoich celów i samych siebie, będą poszukiwać dróg do najefek- tywniejszego działania. Mogą wówczas zwrócić się ku sprawdzonym rozwiązaniom i wzorom, niejako czerpiąc z doświadczenia historycznego. Mogą także zaryzykować podjęcie zupełnie nowych i dotąd nieznanych środków działania, czego przykładem są dzisiaj polityczne próby wykorzystywania tzw. „nowych mediów”. Wreszcie ruchy społeczne, zwłaszcza te określane mianem „nowych”, mogą sięgać zarówno do sprawdzonych, jak i eksperymen- talnych metod działania. Dyskusja na temat tożsamości i skuteczności ruchów społecznych budzi kontrowersje i prowadzi do pytania: czy ruch, który zwraca się ku skutecznym formom działania, konserwuje, rozwija, czy też zatraca swoją tożsamość, a wraz z nią, inspirującą i odświeżającą życie demokratyczne, witalność? Czy procesy racjonalizacji i samoorgani- zacji, które ułatwiają ruchom społecznym działalność, nie są zarazem początkiem ich końca? Oto zasadnicze kwe- stie dla badaczy partycypacji i animacji życia publicznego w odniesieniu do tej formy aktywności obywatelskiej. Zapraszamy do lektury! 3 Między upodmiotowieniem a populizmem Ewa Nalewajko Dynamika społeczna w myśleniu Alaina Touraine’a Kryzys ekonomiczny, który z różnym natężeniem trwa w Europie i na świecie co najmniej od roku 2008, ma swój niezaprzeczalny wpływ na zmiany o charakterze społecz- nym i politycznym. Ostateczny rezultat tych zmian nie jest możliwy do przewidzenia ze względu na specy fi czny charakter towarzyszących im zdarzeń: nie dokonują się one w oparciu o jakikolwiek czytelny, przemyślany, zapla- nowany, koordynowany czy choćby kontrolowany przez kogokolwiek projekt modernizacyjny. Są raczej dynamicz- nym splotem wielu wzajemnych reakcji i dostosowań, podejmowanych przez różnych aktorów społecznych. Naturalne jest więc w tej sytuacji myślenie o tym, jak kryzys powstrzymać, aby społeczeństwa mogły powrócić do dawnego ładu i pewności. Coraz częściej pojawia się jednak inna re fl eksja, zgodnie z którą nie ma już powrotu do tej względnej równowagi, osiągniętej we wcześniejszych fazach demokracji i kapitalizmu. Z szeregu żywiołowych, niedoskonałych i chaotycznych, procesów adaptacyjnych wyłania się nowy ład, nowa jakość. Nurtujące staje się więc pytanie o to, jaka. Zdaniem Alaina Touraine’a, będzie to nowa forma ładu demokratycznego, utworzona oddolnie, w procesach sa- modzielnej, dynamicznej rekonstrukcji społeczeństw. Autor odrzuca scenariusz zmiany rewolucyjnej, która miałaby się pojawić w momencie względnej poprawy wa- runków materialnych społeczeństw, w okresie wychodzenia z kryzysu, połączonej z niewspółmiernie szybko rosnącymi oczekiwaniami społecznymi. Jednak zakłada pewną rewo- lucyjność procesu zmian, spodziewając się zerwania stanu 4 Ruchy społeczne jako partycypacja dla demokracji ciągłości. Jego zdaniem, w warunkach kryzysu tracą wpływ dawni aktorzy społeczni, tacy jak choćby partie polityczne, zorganizowane grupy interesu czy organizacje społeczeń- stwa obywatelskiego. Moc regulacyjną tracą też dawne mechanizmy reprezentacji i uzgadniania kon fl iktów inte- resów. Pojawiają się w to miejsce nowi aktorzy, działający wedle odmiennej logiki, inne ruchy społeczne, aktywizo- wane przez zindywidualizowane podmioty, nawiązujące współdziałanie w oparciu o wspólnotę wartości czy zaso- bów, a nie interesów. Aktorzy ci nie współpracują ze sobą w sposób systematyczny i kierują się raczej logiką sieci niż logiką organizacyjną, a to z kolei utrudnia ich rozpozna- nie i zidenty fi kowanie. Aktorom spoza sieci trudniej jest się też z nimi kontaktować. Dotyczy to również aktorów politycznych, którzy w nowej sytuacji powinni zmienić swoją wcześniejszą optykę i nastawienie wobec partnerów społecznych. Przywołując dylemat najwyższych kręgów wojskowych Francji przed II wojną światową, można przyjąć przez analogię, że powinni oni zacząć kierować się elastyczną doktryną okoliczności w miejsce sztywnej dok- tryny apriorycznej. obrony swoich praw osobistych i praw innych. Jednostka ta ma lepiej bronić wolności, dzięki której nie będzie już dłużej redukowana do swoich rozmaitych ról społecznych ani poddawana z tego tytułu władzy innych. Jedyną czy- telną zasadą, na jakiej można oprzeć stabilny ład, opisa- ny tu jako sytuacja postspołeczna, jest wyłącznie podmiot i jego prawa – uniwersalne prawa każdego do tego, aby być uznanym za jedynego autora i sędziego własnych wyborów. Będzie to nieść dodatkową korzyść, wynikającą stąd, że tyl- ko tacy aktorzy będą w stanie przeciwstawić się globalizacji i neoliberalizmowi, uznawanym za podstawowe zagrożenia dla wolności człowieka. W rezultacie – jak zakłada autor – powstanie i utrwali się w życiu publicznym sytuacja, w której logika szacunku i praw podmiotu zastąpi logikę zysku. Sam autor trafnie nazwał swoją koncepcję utopią, będącą, na wzór socjalizmu utopij nego, intelektualnym preludium nowego ładu. Taki, zdominowany przez kultu- rę świadomości siebie (i odpowiedzialności) i innych, ład przyszłości tworzyć będą osoby, które szczęścia szukają właśnie w odnajdywaniu siebie. Utopij na wizja wykracza więc poza indywidualizację i zakłada, że możliwe jest po- łączenie różnych podmiotów w jednej wspólnocie obywa- telskiej, opartej na równości praw, a nie na tożsamości. Ma to, zdaniem autora, oznaczać powstanie ładu zbioro- wego, porównanego do „wspólnego domu”, w którym sza- cunek dla różnic harmonij nie połączony zostanie z uniwer- salistyczną świadomością fundamentalnych praw ludzkich. W rzeczywistości obraz wydaje się jeszcze bardziej złożo- ny, niż pokazuje to Alain Touraine – w miejsce prostego następstwa obu typów aktorów i logiki ich postępowania, w długo trwającym procesie zmiany ma miejsce ich współ- obecność i wzajemny wpływ, co potęguje poczucie chaosu i nieprzewidywalności. Myślenie sekwencyjne umożliwiło jednak autorowi realizację przyjętego celu – udzielenie od- powiedzi na pytanie o naturę ładu, jaki wyłoni się w przy- szłości. Przedstawił dwa hipotetyczne scenariusze zmiany – optymistyczny i pesymistyczny, starając się jak najlepiej opisać i uwiarygodnić ten pierwszy. Oba jednak zasługują na pogłębioną re fl eksję i dyskusję. Spełnienie tak zarysowanej wizji przyszłości wymaga przemiany instytucji państwa. Politycy powinni dokonać inkorporacji w świat polityki oczekiwań nowych aktorów społecznych, rozpoznanych jako podmioty prawa, które nie mają pochodzenia społecznego, a naturalne. Powin- ni, innymi słowy, zwrócić się ku społeczeństwu i otworzyć na nie, powinni nauczyć się słuchać, zamiast koncen- trować się, jak wcześniej, wyłącznie na neutralizowaniu najgroźniejszych skutków kryzysu gospodarczego oraz polityce redystrybucji dochodu narodowego. Państwo po- winno zacząć budować więzi między nowymi aktorami a systemem. Takie państwo, przeciwstawiając się w imie- niu upodmiotowionych jednostek władzy globalizacji, nie tylko nie utraci zdolności działania, ale wręcz prze- ciwnie – zostanie wzmocnione i zyska na znaczeniu. Jak z tego wynika, polityka i politycy są stroną reaktywną, podą- żającą, w najlepszym przypadku, za społeczną transforma- cją i reprezentującą w świecie instytucji. Same instytucje nie powinny służyć wprowadzaniu reguł, ale zająć się po- mocą w krystalizowaniu ludzkiej samoświadomości i pod- miotowości. Powinny usprawniać komunikację między aktorami, tworząc uniwersalny wzorzec człowieczeństwa, niezwiązany z żadnym konkretnym społeczeństwem. Scenariusz pierwszy zapowiada stworzenie przez nowych, wpływowych aktorów społecznych, wyłonionych ze sta- nu rozproszenia czasu kryzysu, nowego społeczeństwa, a właściwie nie tyle społeczeństwa, ile – jak sam to nazywa – sytuacji postspołecznej. Jest to myślenie w pełni spójne z założeniami wcześniejszych analiz ruchów społecznych, dokonywanych zawsze z perspektywy aktora. Jednostkowi, upodmiotowieni aktorzy, rozumni, twórczy i etyczni, mają być zorientowani na ochronę i a fi rmację uniwersalnych praw człowieka, które czynią ich wszystkich równymi, nie naruszając jednocześnie występujących pomiędzy nimi różnic indywidualnych. Tacy upodmiotowieni aktorzy angażują się raczej w ruchy o charakterze kulturowym niż społecznym, a samo uczestnictwo w nich ma przy- spieszać ich autonomiczne kształtowanie. Nowi aktorzy muszą osiągnąć świadomość siebie w miejsce świadomości przeciwnika, muszą rozpoznać zarówno swoje prawa, jak i rodzaje zagrożeń. Powinni uznać się za obrońców praw uniwersalnych (prawa do istnienia, wolności, samoświa- domości, wiedzy, szacunku, godności, kreatywności) – za- równo własnych, jak i innych, ponieważ upodmiotowiona jednostka nie tylko rozpoznaje siebie jako indywiduum, „mające prawo do posiadania praw”, ale też w pełni poj- muje, że inne jednostki mają takie same jak ona prawa i możliwości upodmiotowienia. Życie społeczne sprowa- dzało się dotąd w znacznej mierze do fragmentarycznej przynależności i podzielonej aktywności każdego człowie- ka. Tymczasem nowa koncepcja przewiduje, że jednostka upodmiotowiona doświadczyć ma reintegracji różnych rodzajów aktywności w jednolity projekt życia, opartego na jednym życzeniu – aby działać skutecznie na rzecz Jednak adaptacja elit do nowego mechanizmu życia zbio- rowego, opisanego przez Alaina Touraine’a, jest w realnych warunkach zmiany mocno utrudniona, głównie dlatego, że nowi aktorzy nie są jeszcze wykrystalizowani, na scenie publicznej pojawiają się dość efemerycznie, w zmiennych konstelacjach, jakimi są niezorganizowane i nietrwałe ruchy społeczne. Autor przyjął natomiast za punkt wyj- ścia sytuację, w której nowe oczekiwania są dobrze wyar- tykułowane i czytelne, a zatem wystarczy wprowadzić je do polityki, co może nastąpić za sprawą dobrej woli elit politycznych, często w oparciu o swoistą kooptację do świata władzy „najlepszych reprezentantów tych ocze- kiwań i potrzeb”. Tymczasem znamienną cechą nowych ruchów jest brak liderów czy jakkolwiek identy fi kowalnych 5 [ Pobierz całość w formacie PDF ] |