rozbójnicy.compressed, 2 najlepsze z chomika JAROSŁAW KACZYŃSKI
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Górscy rozbójnicy. Prawda i mityHistoriaPištek, 13 maja (11:57)Łamanie kołem, ćwiartowanie, wieszanie na haku, cięcie to tylko garć propozycji, jakie władzemiejskie mogły zaoferować osobom czyhajšcym na cudze mienie lub życie. Chętnych na łatwyzarobek jednak nie brakowało.Janosik przeszedł do legendy po obu stronach Karpat. Wyidealizowany obraz utrwaliła telewizja/East NewsChociaż rozbój był problemem dotyczšcym obszaru całej Rzeczypospolitej, to jednak terenygórskie dały możliwoć do sformowania się nieco bardziej specyficznego zjawiska. O ile bowiemrozbójnictwo nizinne stanowiło domenę zawodowych złoczyńców i spotykało się z powszechnympotępieniem, zbójcy w górach często mogli liczyć na pomoc ludnoci wiejskiej.Mimo, że utrwalona przez folklor, a następnie zafascynowanych górami literatów (SewerynGoszczyński, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Wincenty Pol) wizja radosnych zbójów, napadajšcychtylko bogaczy i dzielšcych się łupem z biedotš, poważnie koliduje z materiałem ródłowym, toniektóre legendy majš racjonalne podłoże. Na poczštek warto jednak przyjrzeć się ludziom,wstępujšcym na cieżkę przestępstwa."Byli chłopcy byli, co się na zbój brali"ReklamaObject 1W dużej mierze w skład zbójnickich towarzystw wchodzili zwykli górale, posiadajšcy domy iwłasne zajęcia (pasterstwo, uprawa). Był to więc ruch plebejski (ale poza najuboższymi dołšczalido niego także synowie bogatych gazdów), udział szlachty odnotowuje się w ródłachsporadycznie.Historycy socjalistyczni chętnie nadawali całemu zjawisku zabarwienie marksistowskie,zauważajšc, że zbójnictwo stanowiło element walki klasowej między chłopstwem a szlachtš. Częstenapaci na dwory miały stanowić akt zemsty uciskanego ludu. Współczesna historiografia torpedujetego typu teorie, wykazujšc między innymi, że ofiarami ataków byli także chłopi, a rabowanieszlacheckich posiadłoci miało przeważnie na celu zdobycie jak najbogatszego łupu, a niepomszczenie krzywd, co powiadczajš zeznania pochwyconych przestępców, zawarte w księgachsšdowych (oczywicie nie można całkowicie wykluczyć buntu przeciw uciskowi feudalnemu jakomotywacji).Granice państwowe nie stanowiły problemu dla ludzi trudnišcych się bandyckim procederem.Towarzystwa rozbójnicze z polskiej strony gór zasilali Słowacy, Węgrzy, Czesi i lšzacy.Mechanizm ten działał również w drugš stronę. Mobilnoć grupy była często determinowana przezjej liczebnoć: większe odważały się zapucić w odleglejsze rejony, mniejsze działały głównie naobszarze swojego pochodzenia.Warto też zwrócić uwagę na przypadek Sanocczyzny - tam dodatkowym bodcem dla przestępcówbyły konflikty na tle wyznaniowym, wytworzył się bowiem antagonizm między będšcš wmniejszoci katolickš szlachtš, a stanowišcym większoć ludnoci prawosławnym chłopstwem.Zdarzało się nawet, że inspiratorami i beneficjentami rozboju byli popi, których status społecznyniewiele różnił się od chłopskiego."Zbójować wesoło, choć nas bieda bije"Głównym celem napaci była chęć wzbogacenia się. Warto podkrelić to banalne stwierdzenie,zważywszy na rozkwit mitów o zbójcach "co wiat równali", walczyli z uciskiem i rozdawalizdobycz ubogim. Górski teren zapewniał za wyjštkowo korzystne warunki. Mosty, brody i wšskieprzejcia stanowiły wymarzone miejsca na zasadzki, a w wypadku ewentualnego niepowodzeniamożna było salwować się ucieczkš w trudno dostępne rejony. Często grono rozbójnicze uzupełnialiuciekinierzy (przed prawem lub z wojska), którzy znaleli w górach azyl i chwilowo nie moglipodjšć się normalnego zajęcia.W księgach sšdowych występuje jeszcze jeden motyw wstšpienia na drogę przestępstwa. KrzysztofSroka, sšdzony w 1594 roku, usprawiedliwiał się, że "przyszedłszy ku niemu towarzystwo -gwałtem a grobš jęli go namawiać by z nimi szedł na zbój powiadajšc, iż jeliby nie szedłże gozabić grozili". ("Materiały do dziejów zbójnictwa góralskiego z lat 1598-1782", wyd. StanisławSzczotka). Była to jednak przede wszystkim wymówka w celu uniknięcia kary mierci, któragroziła za rozbój. Zeznajšce osoby podajš czasem, że były krępowane i pilnowane, w zwišzku zczym dla całej grupy mogły stanowić jedynie utrapienie, a nie wartociowš pomoc.Bardzo istotne jest zagadnienie stosunków między lokalnymi społecznociami wiejskimi azbójcami. Ucisk feudalny, wojny czy klęski głodu zawsze pocišgały za sobš wzrost przestępczoci,zatem rozbój mógł stanowić dla górala idealnš formę "dorywczego" zarobku. Istniała możliwoćuczestniczenia w jednorazowym napadzie, zorganizowanym przy sprzyjajšcej okazji. Zdarzało sięteż, że pónš wiosnę, lato i wczesnš jesień przestępca spędzał w górach, aby na zimę powrócić dodomu, rodziny i zwykłych zajęć. Warto nadmienić, że występowały też przypadkiwielopokoleniowych rodzin rozbójniczych, w których na szlak ruszali ojciec z synami, a starsiczłonkowie familii pozostawali w domu, stanowišc ewentualne zaplecze dla zbójów.Więzy pokrewieństwa lub zwykłe znajomoci sprawiały, że relacje między rozbójnikami amiejscowš ludnociš ocieplały się. Z tego samego względu chłopi często wspomagali towarzystwa,dostarczajšc im żywnoci, broni lub mylšc pogoń. Przestępcom nie opłacało się zatem napadać nawsie z własnych okolic, gdyż najprawdopodobniej spowodowałoby to utratę neutralnej, chłopskiejżyczliwoci, a być może nawet szereg konfliktów z miejscowymi i cigajšcymi zbójów harnikami."Coby się nam zbójowanie wiedło!" /East News"Coby się nam zbójowanie wiedło"W celu dokonania napadu rozbójnicy łšczyli się w grupy, zwane też towarzystwami i bursami. Ichliczebnoć wynosiła najczęciej od 4 do 9 osób, chociaż zdarzały się też większe bandy (powyżej20 członków), zbierane przeważnie, kiedy przywódcy spodziewali się silnego oporu. I tak naprzykład rabujšce w 1632 roku towarzystwo, liczšce 23-26 osób, złupiło zamek w Gorzcu zaZatorem. Z kolei wie Smerek została splšdrowana przez bandę aż 98 zbójów!Na czele dużych burs stawał przywódca, zwany hetmanem, pryncypałem, harnasiem, kapitanem lubwatahem. Mało wiadomo o kompetencjach i wyborze hetmanów. Przeważnie zostawał nim starszy,dowiadczony rozbójnik, czasem też osoba która zaaranżowała dany napad i zgromadziłatowarzyszy (chociaż tzw. "nawojca", czyli inicjator, mógł być również zwykłym zbójcš lubchłopem). Najprawdopodobniej decydowała tu ambicja, charyzma i zdolnoci organizacyjne, nie odrzeczy było też posiadanie ogólnego poważania wród zbójeckiej braci.W dużych grupach przywódcy decydowali o podziale łupów, samemu przywłaszczajšc sobie cocenniejsze zdobycze (chociaż przeważnie po kryjomu, co wiadczy, że ich pozycja nie była aż taksilna). Przeważnie podział był równy, aczkolwiek w wypadku dużej różnicy dowiadczenia i wiekumiędzy rozbójnikami starzy wyjadacze mogli liczyć na obfitsze trofea, z kolei poczštkujšcyodchodzili czasem z pustymi rękoma.Ofiary rozbójników stanowiš pełen przekrój przez ówczesne społeczeństwo. Łupem na trakciepadali włóczędzy, kupcy (nawet podróżujšcy w większych grupach i z tzw. glejtownikami, czylistrażš), chłopi, żołnierze, szlachta z czeladziš. Grabież najczęciej łšczyła się w tym przypadku zmorderstwem. Napadano nawet na księży, popów, kocioły i cerkwie, lecz były to sytuacje niecorzadsze. Nie tylko zresztš w gęstym lesie można było odczuwać zagrożenie.Większe towarzystwa nie stroniły od plšdrowania domów sołtysów, wójtów, urzędników, młynarzy,kowali czy zwykłych bogatych chłopów, a nawet całych wsi. Bardzo często na cel obierano dworyszlacheckie. Chętnie sięgano wtedy po pomoc służby dworskiej, dzięki której można było zdobyćwartociowe informacje o obronnoci domu czy przechowywanych tam dobrach. Jeden zprzesłuchiwanych rozbójników stwierdził nawet "że nigdy na taki dwór nie uderzyli i nie uderzšzboynicy, w którym zdrady nie masz".Jeli udało się spacyfikować obrońców dworu, przechodzono do plšdrowania. Wyznania z ksišgsšdowych burzš obraz zbójnika jako wesołego junaka. W celu wydobycia informacji o ukrytychdobrach uciekano się do licznych tortur, takich jak przypiekanie ršk, nóg i brzucha łuczywem lubrozżarzonym żelazem, pobicia czy okaleczenia. Kobiety nie mogły liczyć na szczególne względy -często wręcz to od nich zaczynano męki, aby przełamać upór pana domu. W razie zaciekłego oporudochodziło nawet do morderstw, aczkolwiek w tym przypadku starano się ich unikać.Dwory szlacheckie stanowiły dla burs pokany łup. Poza pieniędzmi zabierano też szaty, tkaniny,broń, pożywienie i naczynia. Zdarzały się też kradzieże bydła czy koni. Podobnie rzecz miała się wprzypadku napaci na chłopskie chaty, chociaż oczywicie w tym przypadku zdobycz była uboższa.Małe grupy odnosiły w tej materii najmniej spektakularne sukcesy, ale nawet po napaci nasamotnego wędrowca można było liczyć na parę groszy czy odzież i buty.Osobnš kategorię stanowiły najcia na pasterskie szałasy. Żyjšcy w odosobnieniu bacowiezajmowali się wypasem owiec i sporzšdzaniem sera z ich mleka. Była to więc dla rozbójnikównajprostsza metoda uzupełnienia zapasów żywnoci, bez koniecznoci schodzenia z gór, zaprzytłoczeni przewagš liczebnš pasterze nie mieli możliwoci stawienia oporu.Zdobyte łupy przechowywano w górach, bšd u znajomych górali. Niekiedy rozbójnicy posiadalioficjalnš melinę, na przykład górskš jaskinię lub karczmę, w których również mogli składowaćzdobycze i zbierać się w celu zorganizowania napadu.Zbójeckie życie było wesołe, szalone, ale krótkie /East News"Zbójnikiem na haku wiater poruszuje"Masowy charakter zbójnictwa zmuszał szlachtę do pod... [ Pobierz całość w formacie PDF ] |